poniedziałek, 25 września 2017

Piękna skóra - dieta

Zaczynałam wiele razy, ale tym razem chyba wiem, jak napisać ten post. Myślisz, że to, co jesz, nie ma znaczenia dla Twojej skóry? Ależ ma! I to większe niż wszystkie kosmetyki, jakie masz w domu. Dam Ci porównanie, takie z życia wzięte.

Grafika własna

Wiele z nas byłoby przeszczęśliwe, mając do dyspozycji wszelkie możliwe odcienie szminek, cieni do powiek, kredek, eyelinerów. Znasz to? O, a może wolisz mieć tysiące butów, torebek, płaszczyków? Marzenie, prawda? Większość z nas marzy o tym, by mieć pełen wybór, dzięki któremu każdego dnia będziemy wyglądać zjawiskowo. To teraz Ci coś powiem. Uroda jest kobietą.

Z internetu

Uroda jest kobietą i dokładnie tak jak Ty lubi mieć w czym przebierać. Tylko że jej odpowiednikiem szminek, butów i torebek są witaminy, makro i mikroelementy oraz inne, cenne substancje odżywcze zawarte w jedzeniu. To jest prosta kalkulacja. Lubisz, gdy możesz ubrać jakiś nowy superciuch i wyjść w nim na miasto? Albo użyjesz nowej szminki, idąc na wieczorny wypad z przyjaciółkami i czujesz się jak milion dolarów? Zakładam, że tak. A lubisz, kiedy w kółko musisz nosić te same, sprane, poniszczone bluzki? Albo gdy ulubiona szminka/mascara się kończy i starasz się wycisnąć coś z ostatków? Nie? No właśnie. Twoja uroda też nie lubi, kiedy nie ma wystarczająco składników odżywczych.

Garderoba Mariah Carey ;)

Jaki jest z tego wniosek? To, co jesz, odzwierciedla Twoja skóra, włosy, paznokcie... Jeśli mają one każdego dnia potężną dawkę różnorodnych składników odżywczych, to będziesz mogła chwalić się nimi jak nową bluzką. Jeśli dostają małe ilości wartościowych składników, będą wyglądać szaro, nudno, byle jak. A najgorzej, jeśli dostają fast foody, duże ilości cukrów prostych, chemię (mam tu na myśli wszelkie chemiczne dodatki do jedzenia np. barwniki, konserwanty, polepszacze smaku...), duże ilości alkoholu, papierosy... Wtedy nasza uroda staje się stopniowo odpowiednikiem tzw. żula. Skóra wygląda niezdrowo, jest zanieczyszczona, włosy są matowe, rozdwajające się, paznokcie się łamią... O, i o wiele szybciej widać efekty starzenia! Myślisz, że tego nie widać? Osoby siedzące w temacie kosmetologii i w tematach zbliżonych są w stanie rozpoznać, co przeważa w diecie przypadkowej osoby z ulicy. Wierz mi, jeśli sprawisz, by Twoja skóra stała się Twoją ozdobą numer jeden, to sama zobaczysz, jak wielka to różnica.

Mniej więcej takiej garderoby chce Twoja uroda.
Nie potrzebuje Chanel, Louboutin... Ona ma naprawdę proste wymagania ;)
Oczywiście, to jest tylko przykład, nie samymi owocami (ani też warzywami) skóra się żywi...
Ale są one dla niej niezbędne i posiadają największe bogactwo składników odżywczych.
A więc wcinaj, na urodę!

Wybór należy do Ciebie: czy chcesz mieć skórę niczym milion dolarów czy może skórę-żula? A może skórę-szarą myszkę? Żadne kosmetyki nie zastąpią solidnego budulca, jakim są składniki odżywcze. Możesz wydać całą swoją pensję w drogerii, ale lepsze efekty uzyskasz, wydając 1/4 tego na wartościowe jedzenie. A im mniej kosmetyków musisz używać, by utrzymać swoją skórę w zadowalającym stanie, tym więcej możesz wydać na nowe buty ;). Jeśli chcesz dowiadywać się co jakiś czas, na co Twoja uroda ma chrapkę i dlaczego, daj znać, a takie informacje będą sukcesywnie się pojawiać tutaj lub na Facebooku.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Piękna skóra - stres

Ten temat miałam poruszyć później, jednak w związku z zaistniałymi w moim życiu sytuacjami, tematyka stresu jest mi obecnie bliższa. A ma on ogromne znaczenie dla naszej skóry.

Bardzo mocno przestrzegam mojego tygodniowego rytuału dbania o moją cerę. Szczególnie zwracam uwagę na oczyszczanie. Jednak przy całej tej artylerii, jaką daję swojej skórze do walki ze wszystkim, co chce jej zaszkodzić, praktycznie nie mam szans w starciu ze stresem. Wszystko zależy również od siły stresu i czasu jego trwania. Wystarczy silny stres trwający przez kilka-kilkanaście godzin i już do moich drzwi dzwonią niechciani goście - państwo Pryszcz, pani Skóra Starowyglądająca i pan Bez Blask. Stres o mniejszej mocy działa słabiej, ale gdy jest długotrwały, daje takie same efekty co silny stres. A już najgorzej, gdy stres połączymy z małą ilością snu, dużą ilością cukru i wypalonego tytoniu (to trzecie całe szczęście mnie nie dotyczy) i ubogą dietą. Koszmar. Nawet najlepszy podkład Ci wtedy nie pomaga, wierz mi.
Dlaczego stres ma tak ogromny wpływ na naszą skórę? Kiedy się stresujemy, całe nasze ciało jest w stanie najwyższej gotowości. Wszystkie procesy podporządkowują się pod ten stres, żeby pomóc Ci przetrwać sytuację, w której się znajdujesz. Może to być sesja, matura, ciężki okres w pracy połączony z dużą ilością roboty w domu, rozstanie z chłopakiem... A nawet przeziębienie, choroba, uderzenie się o coś, co sprawia później ból. Wzrasta wtedy poziom adrenaliny i kortyzolu. Są to tzw. hormony stresu, ale ja bym je nawet nazwała hormonami przetrwania, bo to głównie one napędzają Twoje ciało do przetrwania trudnego okresu w życiu. Niestety to powoduje, że wszystkie procesy w organizmie są tak nastawione na to przetrwanie, że procesy ochronne skóry słabną, tak samo jak przeciwdziałanie stanom zapalnym kryjącym się gdzieś tam w środku, a również wzrasta nadwrażliwość na pewne czynniki. Ponadto działanie tych hormonów, szczególnie kortyzolu, wzmaga produkcję sebum, a stąd biorą się oczywiście pryszcze. Dlatego też nie warto przejmować się nadmiernie tym, czy dobrze wyglądasz przed jakimś wielkim wyjściem, bo może Cię spotkać niemiła niespodzianka ;)
Poszukaj w swoim otoczeniu, w internecie (koniecznie unikaj tutaj zdjęć z retuszem!) czy telewizji ludzi, którzy mają stresujące życie, którzy są zabiegani, nie mają czasu na zadbanie o ich spokój ducha. Jak myślisz, dlaczego prezydenci pod koniec kadencji wyglądają o wiele starzej niż na jej początku? Dlaczego Twoja mama na zdjęciach zdaje się starzeć szybciej niż w rzeczywistości? Dlaczego Twoja przyjaciółka, która pracuje całymi dniami, rzadko znajduje dla Ciebie i samej siebie czas, wydaje się być taka szara i starsza niż wskazuje na to jej wiek? I, w końcu, dlaczego Ty z niezadowoleniem spoglądasz w lustro, bo wyglądasz z dnia na dzień marniej? Bo stres. Przede wszystkim stres. Największy zabójca Twojej młodości.

Jaka jest nasza broń przeciwko stresowi? Panowanie nad nim. Najlepiej starać się unikać sytuacji stresujących, ale wiadomo, nie jest to w pełni możliwe. Ale pierwsze, co możesz zrobić, to zwolnić. Zatrzymaj się. Na chwilę. Daj sobie odpocząć, wyśpij się, zjedz pełnowartościowy, domowy posiłek. Uwierz mi, że lepiej będziesz funkcjonować, jeśli się chociaż trochę rozluźnisz. Postaraj się każdego dnia znaleźć chociażby pół godziny dla siebie. Możesz wtedy poczytać książkę, pokolorować coś, narysować, posłuchać muzyki z maseczką na twarzy, wziąć odprężającą kąpiel, wyjść na spacer, porozmawiać z kimś bliskim, porozciągać się... No, cokolwiek, co Cię nieco odpręży. Nawet może to być drzemka, jeśli jej potrzebujesz. Tutaj szczególnie odsyłam do postu Fitnesowni: klik, gdzie znajdziesz porady, jak się zrelaksować i tym samym zadbać o swój wewnętrzny spokój. Na tym aspekcie ona zna się lepiej niż ja ;)
Oczywiście nawet z tymi radami nie zawsze da się uniknąć sytuacji stresowych. Są momenty w życiu, gdy ziemia znika nam spod nóg i to całkowicie niespodziewanie. Niestety, takie momenty czasem trzeba zwyczajnie przetrwać, ewentualnie starać się złagodzić w miarę możliwości towarzyszący im stres. Bądź tego świadoma i nie stresuj się jeszcze bardziej, gdy wyskoczą Ci po egzaminie albo kłótni z kimś jakieś niechciane krostki ;) Ja również mam takie momenty, ostatnio miałam ich wiele i nie mogłam na nie nic poradzić. Przez co, niestety, moja "praca" nad skórą zdała się pójść na marne. Ale najważniejsze, by dalej tę skórę pielęgnować. Jeśli przestaniesz, efekty stresu będą jeszcze gorsze i dłużej będą się utrzymywać. A najlepiej, żebyś po największym szoku, jakiego dozna Twoje ciało, dała sobie czas na odpoczynek i relaksująco-regenerującą maseczkę. To może dać Twojej skórze solidnego kopa po tym ciężkim okresie.

I to, co chciałam powiedzieć na koniec. Po tym poście powinnaś też zdawać sobie sprawę, że Twoje problemy z pryszczami i, generalnie, ze skórą, niekoniecznie muszą być powodem posiadania tłustej cery lub jej zanieczyszczeniem. Mogą, ale nie muszą. Jeśli jesteś pewna, że dbasz o skórę należycie, a problem wyprysków nadal Ci dotkliwie doskwiera, zastanów się, czy nie powinnaś po prostu... zrelaksować się ;)

sobota, 11 marca 2017

I na co ten krem?

Wydawałoby się, że powinno to być oczywiste i pewnie część czytających zada sobie pytanie "a po jakiego grzyba pisać taki post?", ale przekonałam się ostatnio, że niektórzy mają z tym małe problemy... Więc ta-daa! Sy wyjaśnia, po co używać kremu do twarzy. W, mam nadzieję, jak najprostszy i najbardziej zrozumiały sposób.
Pierwsza rzecz. Myjąc codziennie twarz (a mam nadzieję, że to robisz! A jak nie to... to przeczytaj ten post: oczyszczanie), usuwamy płaszcz hydrolipidowy skóry, który jest dla niej naturalną ochroną przed czynnikami zewnętrznymi, zapewnia jej utrzymanie nawilżenia i odpowiedniej tłustości. Każda skóra "produkuje" taki płaszcz i nie robi tego dla hecy, a dlatego, że go potrzebuje. Jak go usuwamy razem z brudami i bakteriami, które na nim osiadły, skóra jest bezbronna, pozbawiona nawilżenia. Płaszcz musi zostać odtworzony. I to nie jest jeszcze dla skóry aż taki problem, gdy zdarzy się to raz. Największy problem jest wtedy, gdy dzieje się to regularnie (a przecież skóra powinna być oczyszczana każdego dnia!). Regularnie płaszcz jest zdejmowany, skóra często jest podrażniana agresywnymi substancjami myjącymi, zawartych w wielu żelach myjących, które ją dodatkowo wysuszają, a od razu potem skóra jest atakowana brudami, bakteriami, promieniowaniem UV. A utworzenie na nowo płaszcza hydrolipidowego to nie taka prosta, szybka sprawa. I tutaj dochodzi do problemu - skóra zaczyna się przesuszać, a żeby się ratować produkuje ogromne ilości sebum (choć nie u każdego to wygląda tak samo, czasem skóra jest tylko wysuszona... aż nie wiem, co lepsze, a co gorsze). Wtedy często mylnie myślimy, że mamy tłustą skórę i traktujemy ją jeszcze bardziej wysuszającymi środkami, bo chcemy matową skórę, bez błyszczenia. Tym bardziej, że w takim wypadku bardzo łatwo o stany zapalne i pryszcze. Owszem, ta skóra jest tłusta, ale wynika to z jej przesuszenia, a nie z samej w sobie tłustości. A do tego, jeśli skóra jest bardziej sucha i podrażniona, bez odpowiedniego nawilżenia i odżywienia, to szybciej się starzeje.

Ten elaborat powyżej to opis tego, co dzieje się, jeśli tylko myjemy codziennie twarz, a jej nie nawilżamy. Po to właśnie jest krem. By łagodził podrażnienia, nawilżał i odżywiał, dzięki czemu skóra nie ma potrzeby wyrzucać z siebie nadmiaru łoju. By zapobiec Saharze na skórze i ochronić się przed przedwczesnym starzeniem się skóry. By skóra nie była pozostawiona sama sobie, bez żadnej broni na świat pełen brudów, bakterii i promieniowania UV.
źródło: Włosowe Inspiracje
Co do ostatniego - kolejna rzecz. Jeszcze samo mycie tak bardzo nie działa, ponieważ myjąc twarz zwykłym płynem nie usuniemy za bardzo martwego naskórka, a on odgrywa ważną rolę jako naturalna ochrona przez promieniowaniem UV. Ale jeśli zrobimy sobie peeling albo nasz żel delikatnie złuszcza skórę (dużo jest możliwości, chodzi generalnie o wszelkie sposoby usuwania martwego naskórka na sposób mechaniczny jak również enzymatyczny - post o peelingach), to wtedy pozbawiamy skórę wszelkiej ochrony przed czymkolwiek, w szczególności przed promieniami słonecznymi. To nie sprawia, że peelingi są złe! Są świetne! Ale wtedy, gdy pamięta się, co trzeba zrobić po takim peelingu. A trzeba zastosować krem. Najlepiej regenerujący, z jakimiś cudownymi składnikami aktywnymi, bo przez złuszczanie skóra jest pobudzona do regeneracji, mikrokrążenie również jest pobudzone, przez co wszelkie pielęgnujące substancje łatwiej się wchłoną i lepiej zadziałają. I najlepiej, by ten krem miał również filtr przeciwsłoneczny. Nawet w zachmurzony dzień, zimą, promienie słoneczne docierają do nas, do naszej skóry. Nie poparzą jej, ale to nie zmienia faktu, że mają na skórę negatywny wpływ, gdy nie ma żadnej ochrony. Tworzą się wolne rodniki (post o wolnych rodnikach), które niszczą komórki budujące naszą skórę i traci ona swoją elastyczność, zaczyna zwisać, tworzą się powoli zmarszczki itd...

I na co ten krem? Chyba już wiesz... ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka