piątek, 12 czerwca 2015

Nawilżający żel po prysznic z amarantusem

Już sam amarantus jest ciekawy, prawda? Dzisiaj recenzja żelu od firmy tołpa. Skład nieco "bogatszy" niż w przypadku prezentowanego ostatnio peelingu, ale bardzo go polubiłam :). Postaram się w miarę możliwości przybliżyć co jest czym i po co.

Skład
  • Aqua - woda
  • Cocamidopropyl Betaine - delikatna substancja myjąca, bezpieczna dla skóry, a nawet łagodząca skutki działania drażniących substancji myjących
  • Disodium Cocoamphodiacetate - bardzo łagodna substancja myjąca
  • Cocamide DEA - uzyskiwana z kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego substancja myjąca, odbudowuje barierę lipidową, pełni również funkcje stabilizujące emulsję
  • Laureth-7 Citrate - substancja myjąca
  • Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein - hydrolizat protein z owsa
  • Sodium Lactate - Sól sodowa kwasu mlekowego, substancja nawilżająca, bardzo dobrze tolerowana przez skórę, naturalny czynnik nawilżający skórę
  • Peat Extract - ekstrakt torfowy, działanie podobne do borowiny, czyli m.in. przeciwstarzeniowe, antycellulitowe
  • Amaranthus Caudatus Seed Extract - ekstrakt z nasion amarantusa (szarłatu zwisłego), odżywia skórę, nawilża
  • Glycerin - gliceryna, nawilża i zapobiega krystalizacji kosmetyku
  • Lactic Acid - kwas mlekowy, substancja nawilżająca, wyrównująca pH, naturalny składnik warstwy ochronnej naskórka
  • Parfum - zapaszki
  • Styrene/Acrylates Copolymer - czynnik powłokotwórczy, bardzo dobrze tolerowany przez skórę, substancja wiążąca
  • Phenoxyethanol - substancja konserwująca, uniemożliwiająca rozwój mikroorganizmów i bakterii, dozwolona w stężeniu do 1,0%, gdyż może być alergizująca
  • Caprylyl Glycol - emolient, odbudowuje barierę lipidową skóry i zapobiega krystalizacji kosmetyku

Skład jest naprawdę bardzo dobry w porównaniu z wieloma innymi produktami na półce sklepowej. Dla mnie zawsze wyznacznikiem dobrego płynu myjącego jest brak SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate) i ALS (Ammonium Lauryl Sulfate), resztę "grzeszków" jestem w stanie zaakceptować. Dlatego też ten kosmetyk trafił do mojego domu. Ma konserwant, ale nie ma parabenów i całej reszty innych szkodliwych czy alergizujących substancji.

Żel ma delikatny, subtelny, ale bardzo ładny zapach. Skóra jest po nim gładka, delikatnie napięta (w ten dobry sposób oczywiście) i nie jest przesuszona. Dzięki braku drażniących substancji myjących działanie nawilżające skierowane jest na faktyczne nawilżenie skóry, a nie jej ratowanie po podrażnieniu. Cena to około 14-15 zł i jest to naprawdę dobra cena w stosunku do jakości produktu.

Zaciekawił Was amarantus tak jak mnie? Za dużo informacji w książkach o nim póki co nie znalazłam, gdyż jak zresztą widać, nie spotyka się go zbyt często. Sam producent na opakowaniu wspomina, iż jest to roślina nazywana "nieśmiertelną". Faktycznie była stosowana przez wiele lat przez Indian ze względu na naprawdę bardzo wysoką zawartość tłuszczu, białka i skrobi. Ziarna amarantusa już trafiły do mojego domu, takie rzeczy trzeba wypróbować :).

Ja ten żel polubiłam i na pewno kiedyś po niego wrócę do sklepu :)

żródła:
Chemia w kosmetyce i kosmetologii - Z. & B. & A. Sarbak
Chemia piękna - Marcin Molski
Kosmetyka - Erika Fink

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka