piątek, 29 kwietnia 2016

Sekrety urody Koreanek - Elementarz pielęgnacji, Charlotte Cho (recenzja)

Koreanki mają nieskazitelne cery - to fakt, nie opinia. Kiedy zobaczyłam książkę Charlotte Cho w sklepie, wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Czy spełniła moje oczekiwania? Czy mnie czymś zaskoczyła? Czy chciałabym coś dodać dla przyszłych czytelników tego poradnika?

Cukierki? Tak, bo ich jedzenie sprawia nam przyjemność.
A pielęgnacja powinna być jak cukierki.
Sama książka nawet taka jest!
"Sekrety urody Koreanek - Elementarz pielęgnacji" jest napisany w bardzo przystępny sposób, dzięki czemu po książkę może sięgnąć każdy i z pewnością nie będzie miał problemów ze zrozumieniem jak i czytaniem, gdyż jest to lekka i przyjemna lektura. Szczerze, gdybym mogła, pochłonęłabym ją w jeden dzień. I od razu dodam - nieważne, ile masz lat, warto ją przeczytać.

Większość informacji nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem, wiedziałam je już z mojej wcześniejszej nauki. O części z nich już wspominałam, o reszcie zamierzałam wspomnieć w kolejnych postach. Elementarz był dla mnie bardziej dopełnieniem pewnego zakresu wiedzy. Oczywiście, wniosło to też wiele do mojej codzienności i do moich poglądów. Dowiedziałam się paru nowych rzeczy, których nie znalazłam wcześniej w specjalistycznych książkach. Dlaczego? Ponieważ Wschód jest w pielęgnacji o dekady przed nami. I to widać - w sklepach i na twarzach ludzi. Nie, to nie są geny, geny mają swój wkład jedynie w ok. 10%, cała reszta do czynniki zewnętrzne.

Książkę polecałabym szczególnie nastolatkom, ponieważ właśnie zaczynają swoje "przygody" z kosmetykami i mają szansę nie popełnić tych błędów jakie popełniła w młodości Charlotte, jej koleżanki, moje koleżanki i ja sama również. A błędy młodości skóra z trudem przebacza, co widać po latach. Ale nawet jeśli jesteś starsza - koniecznie zapoznaj się z tematem, możesz sprawić, by nie pogarszać sytuacji, a nawet ją nieco polepszyć. Im wcześniej zadba się o skórę, tym lepiej, ale nigdy nie jest za późno.

Jednak chciałabym zwrócić uwagę na kilka spraw, które moim zdaniem zostały poruszone w zbyt małym stopniu.
Rąbek tajemnicy - co jest w środku.
Nie, Koreanki nie robią wszystkich 10 kroków codziennie.
Ale świętością są 1 i 2, a dnia nigdy nie zaczną bez kroku 10.
Autorka bardzo wychwala złuszczanie w pielęgnacji, ponieważ złuszczanie skóry przyspiesza jej regenerację. Jednak warto pamiętać podczas czytania, że Koreanki są przyzwyczajane do złuszczania od najmłodszych lat. Nie uciekają od ostrych gąbek. Zwykle powtarzam, żeby złuszczać skórę tylko raz w tygodniu i ma to swoje uzasadnienie. Złuszczanie jest świetne, ale tylko wtedy, kiedy zabierzemy się do tego w odpowiedni sposób. Trzeba dobrać odpowiedni sposób złuszczania - jeśli posiada się delikatną, suchą, wrażliwą skórę wszelkie złuszczanie mechaniczne nie jest wskazane. Żadne peelingi mechaniczne, ostre gąbki ani szczotki do oczyszczania twarzy. Wiele kobiet błędnie dobiera metodę, dlatego jeśli będą ją stosowały maksymalnie raz w tygodniu jest szansa, że skutki nie będą takie złe.
To bardzo chwalę!
Jeśli nie rozumiesz po co chronić się przed słońcem -
musisz ten rozdział przeczytać bardzo uważnie!
I też ważna rzecz - nie można wrzucać skóry na głęboką wodę! Jeśli wcześniej jej nie złuszczaliśmy, nie możemy nagle zacząć robić to dzień w dzień. Może to doprowadzić do mikrouszkodzeń skóry, jej podrażnienia, wysuszenia i szorstkości. Skórę trzeba przyzwyczajać, dać jej czas na regenerację. Błędem jest, gdy kobiety rzucają się na myjące szczotki do twarzy i codziennie myją nimi twarz. Są zachwycone, bo skóra świetnie oczyszczona, ale gdyby się jej przyjrzeć pod mikroskopem to tak naprawdę cierpi (potem jest zdziwienie, że skóra ta sucha i szorstka..). Lepiej zacząć od tego jednego razu w tygodniu, by dać skórze przywyknąć i najwyżej po kilku tygodniach robić ten zabieg częściej. A dwuetapowe oczyszczanie, o którym dużo rozpisuje się Charlotte zapewni całkowite oczyszczenie bez drapieżnej szczoty ;).

Szczerze mówiąc do tego obecnie dążę.
Do zaprzestania używania pudru.
Mam już go dość!
O kolejnej rzeczy Charlotte poniekąd wspomniała, ale łatwo porzucić to w niepamięć. Jakikolwiek zabieg wykonujemy - czy to złuszczanie, czy oczyszczanie - nasza skóra powinna czuć się po nim dobrze. Jeśli skóra po zabiegu jest nieprzyjemnie napięta, szorstka, podrażniona, sucha - to znaczy, że coś robimy źle. Należy zmienić metodę lub produkt. Zabiegi powinny powodować, że nasza skóra staje się gładka, miękka, promienna, sprężysta. Suchość, podrażnienie i napięcie (to nieprzyjemne) to złe objawy.

I - nastolatki, szczególnie te młodsze - nie chodzi o to, żebyście stosowały cały rytuał przestawiany przez autorkę. Wasza pielęgnacja musi być delikatniejsza, z wiekiem będziecie mogły sobie dodawać. Chodzi bardziej o odpowiedni dobór pierwszych kosmetyków, stosowanie kremu z filtrem, skupienie się na nawilżeniu skóry i odpowiedniej diecie. Nie potrzebujecie od razu stosować jakichś ampułek, esencji i innych takich cudeniek. Nie przesadźcie z ilością kosmetyków, bo to również nie jest dobre.

Prawda, że te rysunki są urocze?
Znajdziecie tam takich pełno.
W książce znajdziesz nie tylko tajniki pielęgnacji skóry, ale również historię autorki, Koreanki, która wychowała się w Ameryce. Na własnej skórze przekonała się, jak innowacyjna jest koreańska pielęgnacja. Dowiecie się nieco więcej o kulturze, życiu w Seulu, zdrowych przyzwyczajeniach mieszkańców, gdzie warto zjeść, jakie są ulubione produkty Charlotte, jakie miejsca warto odwiedzić, co o pielęgnacji mówią znane osoby w Korei, jak wykonać naturalny makijaż, jak działają niektóre składniki.

Elementarz pielęgnacji warto przeczytać, niezależnie od wieku. Nie musisz używać koreańskich kosmetyków - choć pewnie po przeczytaniu zachcesz je wypróbować. Nasz rynek nie daje takich możliwości, jest bardzo uwsteczniony. Ale jak się dobrze poszuka, to się znajdzie, jak nie w sklepie, to w internecie. Jeśli chcesz posiąść wiedzę z książki, a nie masz możliwości jej przeczytania, nie przejmuj się, na tym blogu i na funpage część wiedzy już się pojawiła wcześniej, a część się i tak pojawi w przyszłości, wystarczy śledzić i czytać ;)

3 komentarze :

  1. Witam,mam zapytanie -czy posiada pani wiedzę na temat wpływu kosmetyków koreańskich na ciążę? Zakupiłam kilka produktów lecz mam pewne obawy, czy coś więcej pani wie w tym temacie? Mam krem bb różowy,krem ze sluzem ślimaka,żel do mycia twarzy enzymatyczny i maseczkę jabłkowo miętowa.bede zobowiązana za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy bardziej od składu, rodzaju kosmetyku lub zabiegu niż od pochodzenia samego produktu. Aczkolwiek w czasie ciąży lepiej postawić na delikatne, hipoalergiczne kosmetyki. W organizmie dzieją się różne rzeczy, używane dotychczas kremy mogą zacząć uczulać. Gdyby mogła Pani wysłać mi składy tych kosmetyków np. przez wiadomość na Facebooku lub e-mail, to mogłabym je przejrzeć i powiedzieć, czy są tam jakieś składniki potencjalnie szkodliwe w tym okresie :) Ale ogólnie rzecz biorąc, radzę stawiać na delikatną hipoalergiczną pielęgnację, gdyż jest najbezpieczniejsza :). I należy uważać z pielęgnacją okolic brzucha i piersi, niewskazane są tych okolicach żadne peelingi. Tak samo nawet żel enzymatyczny do twarzy może w tym stanie spowodować alergię.

      Usuń
  2. Świetny blog. Zaglądam od czasu do czasu i podziwiam:) Posty są naprawdę interesujące. Zainspirował mnie też do założenia własnego. Długo się zastanawiałam czy założyć czy nie:) http://bestrongbegreat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka