piątek, 23 września 2016

Opowiem Ci o mojej skórze (i nie tylko)

Teraz chciałabym Ci opowiedzieć o mojej skórze. I napiszę to dzisiaj, a za kilka lat, o ile dalej będę tutaj pisać, napiszę drugi - żeby było widać różnicę. Dlaczego? Bo nie ma takiego czegoś jak typ skóry! Nie ma, zapomnij o tym, nie sugeruj się tym, że wszędzie mówią o typie skóry. Typów skóry nie ma. Koniec, kropka.

Gdyby istniały typy skóry, to mielibyśmy taką samą skórę przez całe nasze życie - od narodzin aż po sam grób. A tak nie jest. Nasza skóra nieustannie się zmienia, komórki skóry są regularnie wymieniane, a przy okazji też się starzeją i funkcjonują coraz gorzej. A więc nie można mówić o typach skóry, a co najwyżej o stanach skóry, które są przejściowe. Bardzo często w młodym wieku mamy skórę tłustą, trądzikową - Ty też pewnie ten problem znasz, prawda? Jednak z wiekiem ten stan skóry przemija, poprzez skórę mieszaną/normalną, aż do skóry suchej i starzejącej się. To dosyć logiczne, im jesteśmy starsi, tym mniej nawilżoną, w naturalny sposób, mamy naszą skórę, a im mniej jest ona nawilżona, tym łatwiej o pojawienie się zmarszczek. Są osoby, którym tłusta skóra utrzymuje się baaardzo długo (osobiście znam osobę po pięćdziesiątce, która nadal ma tłustą skórę) i, uwierzcie mi, te osoby są poniekąd szczęściarzami. Ich skóra, choć ma nadal skłonność do powstawania wyprysków, do "świecenia się", jest przez większą część ich życia napięta, elastyczna. Nie powstają na niej drobne zmarszczki, a zmarszczki głębokie, które są pogłębionymi zmarszczkami mimicznymi. Przez to wyglądają młodziej niż osoby, które są w tym samym wieku, ale ich skóra dość szybko straciła naturalne nawilżenie i stała się skórą suchą, ponieważ u nich szybciej pojawia się tzw. siateczka zmarszczek.
Ale... Cóż, rozpisałam się. Pielęgnacja skóry to sprawa wysoce indywidualna, ponieważ skóra każdego człowieka jest indywidualna. Dlatego rynek kosmetyczny jest tak rozległy, powstają coraz to nowsze formuły - żeby każdy znalazł coś dla siebie. Jeśli Twoja przyjaciółka, siostra, czy nawet mama wychwala jakiś produkt, to nie znaczy, że będzie on dobry również dla Ciebie. I to wcale nie musi być wina produktu, bo on może być naprawdę świetny, ale po prostu nie dla Twojej skóry. Dlatego ja zawsze zachęcam do wypróbowania kosmetyków, zwracania uwagi na to, co działa dobrze, a co nie i starać się w ten sposób znaleźć ścieżkę, którą należy iść, żeby znaleźć produkt idealny.
I tutaj (nareszcie) podam przykład mojej skóry. Otóż moja skóra (twarzy przede wszystkim) jest bardzo mieszana. Dlaczego bardzo? Zaraz wyjaśnię. W strefie T, choć w sumie bym temu T dodała jeszcze jedną kreseczkę na wysokości nosa, mam dość tłustą skórę, która często się świeci.W tej okolicy również mam bardziej lub mniej pozatykane pory. Wypryskom zdarza się pojawiać w przypadkowych miejscach na całej twarzy, ale częściej właśnie w strefie środkowej. Ale to nie wszystko - przy włosach, uszach, generalnie na zewnętrznej części twarzy, mam troszkę suchszą skórę, aczkolwiek bardziej bym powiedziała, że ona po prostu nie jest tłusta, jest taka... zwyczajna. I uwaga - od czasu do czasu zdarzają się napady suszy. Mówię serio. Czasem moją skórę dopada istna Sahara i, co najlepsze, właśnie w tych częściach twarzy, gdzie jednocześnie mam zawsze nadmiar sebum. I niekiedy ta Sahara jest bardzo uparta, nie chce się nawilżyć w żaden sposób, aż w końcu jej się znudzi i postanowi dać sobie spokój i w końcu się napić. Nie, to nie koniec. Do tego wszystkiego dochodzą moje dość kruche naczynka, które lubią czasem pęknąć, o czym wiedzą m.in. moje nogi. A, no i przy okazji wcale nie mam wrażliwej skóry, nic jej nie podrażnia, jest dość odporna, jedyne co jej się może stać, to może nastać powrót Sahary, nic więcej.

Przyznaj, że to dość skomplikowana sprawa, prawda? Muszę dobrze oczyszczać cerę, żeby nie powstawały wypryski, a jednocześnie muszę dbać o to, by tej skóry nie wysuszyć, a wręcz ją mocno nawilżać, a przy okazji jeszcze zadbać o wzmocnienie naczynek. Połączenie tego wcale nie jest takie łatwe. Kremy, które wzmacniają naczynka są dla mojej skóry za mało nawilżające. A również ciężko jest dobrze oczyścić skórę, która w tym samym miejscu jest jednocześnie tłusta, sucha i jeszcze ma zatkane pory, czy pryszcze. Obecnie mam cztery, dobrze widzisz, CZTERY - 4, kremy - do skóry skłonnej do wyprysków, do skóry naczynkowej, nawilżająco-regenerująco-odżywczy i na noc. I każdego dnia pielęgnacja skóry wygląda trochę inaczej. Nie jestem w stanie jej znormalizować, żeby codziennie wyglądała tak samo, ponieważ nadal nie znalazłam produktów, które byłyby w stanie zapewnić mi pielęgnację pod każdym kątem. Ale nadal szukam, może znajdę, a jak nie, to kiedyś sobie sama takie stworzę.
Jak widać, sugerowanie się samymi w sobie sloganami np. "skóra sucha", "skóra tłusta" ani tym bardziej "dla wszystkich typów skóry" niekoniecznie jest aż tak trafnym rozwiązaniem. Twoja skóra jest indywidualna, jedyna taka na świecie i nie można jej brutalnie zaszufladkować do danego "typu". Sugeruj się zaleceniami do zbliżonych do twojej skóry "typów", żeby nie pogorszyć jej stanu, ale przede wszystkim - próbuj, obserwuj, wyciągaj wnioski. To Ty widzisz działanie tych kosmetyków na Twoją skórę, widzisz jak ona funkcjonuje, jak reaguje. Nie ignoruj znaków od niej, tylko wyciągaj z nich wnioski i szukaj idealnego rozwiązania DLA TWOJEJ SKÓRY. Nie dla czyjejś, nie dla skóry producenta, ale dla Twojej. I pamiętaj - każda skóra ma jakieś problemy ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka