sobota, 4 lutego 2017

Piękna skóra - oczyszczanie

Pierwszą, najważniejszą rzeczą w drodze do czystej cery jest oczyszczanie. Bez tego ani rusz! Dopóki nie zaczniesz oczyszczać twarzy rano i wieczorem to nie masz co liczyć na to, że będzie czysta. I młoda. Nie myśl sobie, że jeśli teraz jest gładziutka i nic się z nią nie dzieje, to będzie tak zawsze. Nie, nie, nie. To znaczy... jak chcesz, to żyj w swojej bajce, że nie musisz nic robić, bo jesteś piękna. Ale nie płacz, jak za kilka lat skóra odpłaci Ci się za tę ignorancję sto razy bardziej. A ona zawsze się odpłaca. Z a w s z e. I nigdy nie wybacza. N i g d y.
zdjęcie: wonderwardrobes.com
Jakoś ostatnio na spotkaniu Fitnesownia coś mi narzekała, że skóra nie ma wyrozumiałości i trzeba ją myć nawet wtedy, gdy jest się chorym i ledwo można się doczłapać do łazienki, bo inaczej od razu jakieś tam niespodzianki się pojawią gdzieś. No, niestety, skóry nie da się porównać do szefa w pracy ani innego człowieka, od którego można by oczekiwać choćby odrobiny wyrozumiałości. Chcecie znać najlepsze porównanie?

Skóra jest jak naczynia. Albo trawnik. Bo trawnik, o który się nie dba, nie jest trawnikiem. Zamiast pięknego, zielonego dywanu trawy mamy płowe, słabe źdźbła, którym udało się przebić przez gąszcz chwastów. Łapiesz metaforę? Chwasty to pryszcze, a trawa to Twoja skóra. Nie dbasz o nią - będzie szara, byle jaka, słaba, usiana wypryskami, a później również siateczką zmarszczek.

zdjęcie: ballezza.lv
Teraz wróćmy do pierwszego porównania, które osobiście bardziej lubię. Skóra jest jak naczynia, na których jesz przez cały dzień. Ale uwaga: w kuchni masz cały zestaw, prawda? Jak masz jedno brudne i nie chce Ci się umyć, to bierzesz nowe, najwyżej później będzie więcej do zmywania. Niestety, skóra nie jest wymienna. Wyobraź sobie, że masz jeden talerz, na którym musisz jeść cały dzień. Wieczorem na tym talerzu masz resztki po śniadaniu, obiedzie, kolacji, a może nawet po innych przekąskach. Zjesz kolejnego dnia z tego niemytego talerza kolejne porcje jedzenia? Trochę ohyda, prawda? A Twoja skóra jest jak ten talerz. Cały dzień osiada na niej kurz, bakterie, pyłki, no, wszelkie różności znajdujące się w powietrzu. A jak powietrze suche i ciepłe to tym gorzej, bo to tak, jakbyś ten talerz potraktowała suszarką do włosów. I właśnie - na tej skórze (talerzu) jest dosłownie wszystko. A jeśli nakładałaś makijaż to już w ogóle wszystko, wszystko. I co, nie myjesz jej wieczorem, kolejnego dnia dochodzi kolejna porcja, jeszcze kolejnego jeszcze kolejna... Na talerzu tworzy się pleśń, prawda? A na skórze - analogicznie - pryszcze. 

Zaraz, zaraz. Powiedziałaś, że myjesz twarz wodą? Wróć do tego talerza. Czy zaschnięty talerz (albo patelnia, bo częściej to z nią się męczymy w kuchni) będzie czysty, jeśli polejesz go wodą? No, jak będziesz długo moczyć, ciągle lać tą wodą, to prowizorycznie w końcu będzie czysty. Ale ile myjesz twarz? Sekundy. Zajmuje Ci to sekundy. Nie ma szans, by skóra była czysta. Talerz też nie. Poza tym sama woda działa wysuszająco na skórę. Może w takim wypadku nawet lepiej wychodzi brak mycia...

Od razu też powiem: płyn micelarny to nie jest rozwiązanie. Okej, w wyjątkowej sytuacji raz na dłuższy czas. Ale nie codziennie. Szybciej już z rana, ale na dłuższą metę to nie działa, a już szczególnie jeśli ma się skłonność do niedoskonałości. Ale wieczorem... Konieczne jest normalne oczyszczenie skóry. Generalnie radzę robić to porządnie i rano i wieczorem. Ale nie częściej! Zbyt częste mycie pozbawia całkowicie naszą skórę jej naturalnego płaszcza ochronnego, a to prowadzi np. do łuszczycy. Z deszczu pod rynnę.
A skoro już mówimy o wszelkim wysuszaniu i płaszczu... Zwróć uwagę, czy żel ma w składzie SLS, SLES lub ALS (czyli: Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Laureth Sulfate, Ammonium Lauryl Sulfate). Jeśli któreś z nich tam jest - nie bierz. O nich pisałam cały post, gdzieś tu będzie link, jeśli nie rozumiesz, o co chodzi, to zapraszam do lektury. Regularnie używane, delikatne żele w zupełności wystarczają. Powiem więcej. Ja wieczorem myję twarz dwa razy, "po koreańsku". Najpierw olejkiem myjącym, potem żelem na bazie wody. Oba bez wymienionych powyżej związków. I ten sposób świetnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i naprawdę działa. Rano myję twarz mydłem Aleppo (na wieczór też się jak najbardziej nadaje), które naprawdę polecam (ale takie prawdziwe, o 4 składnikach, a nie podrabiane ;) ). Żele z półek sklepowych nie dorównają mu prostotą i naturalnością składu, a na skórę działa przecudownie.

Co jeszcze może być przydatne w oczyszczaniu? A nawet bardzo przydatne? Regularny peeling, który usunie martwy naskórek i pobudzi skórę do regeneracji. Ale o peelingach więcej przeczytasz tutaj: peeling.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka