sobota, 11 marca 2017

I na co ten krem?

Wydawałoby się, że powinno to być oczywiste i pewnie część czytających zada sobie pytanie "a po jakiego grzyba pisać taki post?", ale przekonałam się ostatnio, że niektórzy mają z tym małe problemy... Więc ta-daa! Sy wyjaśnia, po co używać kremu do twarzy. W, mam nadzieję, jak najprostszy i najbardziej zrozumiały sposób.
Pierwsza rzecz. Myjąc codziennie twarz (a mam nadzieję, że to robisz! A jak nie to... to przeczytaj ten post: oczyszczanie), usuwamy płaszcz hydrolipidowy skóry, który jest dla niej naturalną ochroną przed czynnikami zewnętrznymi, zapewnia jej utrzymanie nawilżenia i odpowiedniej tłustości. Każda skóra "produkuje" taki płaszcz i nie robi tego dla hecy, a dlatego, że go potrzebuje. Jak go usuwamy razem z brudami i bakteriami, które na nim osiadły, skóra jest bezbronna, pozbawiona nawilżenia. Płaszcz musi zostać odtworzony. I to nie jest jeszcze dla skóry aż taki problem, gdy zdarzy się to raz. Największy problem jest wtedy, gdy dzieje się to regularnie (a przecież skóra powinna być oczyszczana każdego dnia!). Regularnie płaszcz jest zdejmowany, skóra często jest podrażniana agresywnymi substancjami myjącymi, zawartych w wielu żelach myjących, które ją dodatkowo wysuszają, a od razu potem skóra jest atakowana brudami, bakteriami, promieniowaniem UV. A utworzenie na nowo płaszcza hydrolipidowego to nie taka prosta, szybka sprawa. I tutaj dochodzi do problemu - skóra zaczyna się przesuszać, a żeby się ratować produkuje ogromne ilości sebum (choć nie u każdego to wygląda tak samo, czasem skóra jest tylko wysuszona... aż nie wiem, co lepsze, a co gorsze). Wtedy często mylnie myślimy, że mamy tłustą skórę i traktujemy ją jeszcze bardziej wysuszającymi środkami, bo chcemy matową skórę, bez błyszczenia. Tym bardziej, że w takim wypadku bardzo łatwo o stany zapalne i pryszcze. Owszem, ta skóra jest tłusta, ale wynika to z jej przesuszenia, a nie z samej w sobie tłustości. A do tego, jeśli skóra jest bardziej sucha i podrażniona, bez odpowiedniego nawilżenia i odżywienia, to szybciej się starzeje.

Ten elaborat powyżej to opis tego, co dzieje się, jeśli tylko myjemy codziennie twarz, a jej nie nawilżamy. Po to właśnie jest krem. By łagodził podrażnienia, nawilżał i odżywiał, dzięki czemu skóra nie ma potrzeby wyrzucać z siebie nadmiaru łoju. By zapobiec Saharze na skórze i ochronić się przed przedwczesnym starzeniem się skóry. By skóra nie była pozostawiona sama sobie, bez żadnej broni na świat pełen brudów, bakterii i promieniowania UV.
źródło: Włosowe Inspiracje
Co do ostatniego - kolejna rzecz. Jeszcze samo mycie tak bardzo nie działa, ponieważ myjąc twarz zwykłym płynem nie usuniemy za bardzo martwego naskórka, a on odgrywa ważną rolę jako naturalna ochrona przez promieniowaniem UV. Ale jeśli zrobimy sobie peeling albo nasz żel delikatnie złuszcza skórę (dużo jest możliwości, chodzi generalnie o wszelkie sposoby usuwania martwego naskórka na sposób mechaniczny jak również enzymatyczny - post o peelingach), to wtedy pozbawiamy skórę wszelkiej ochrony przed czymkolwiek, w szczególności przed promieniami słonecznymi. To nie sprawia, że peelingi są złe! Są świetne! Ale wtedy, gdy pamięta się, co trzeba zrobić po takim peelingu. A trzeba zastosować krem. Najlepiej regenerujący, z jakimiś cudownymi składnikami aktywnymi, bo przez złuszczanie skóra jest pobudzona do regeneracji, mikrokrążenie również jest pobudzone, przez co wszelkie pielęgnujące substancje łatwiej się wchłoną i lepiej zadziałają. I najlepiej, by ten krem miał również filtr przeciwsłoneczny. Nawet w zachmurzony dzień, zimą, promienie słoneczne docierają do nas, do naszej skóry. Nie poparzą jej, ale to nie zmienia faktu, że mają na skórę negatywny wpływ, gdy nie ma żadnej ochrony. Tworzą się wolne rodniki (post o wolnych rodnikach), które niszczą komórki budujące naszą skórę i traci ona swoją elastyczność, zaczyna zwisać, tworzą się powoli zmarszczki itd...

I na co ten krem? Chyba już wiesz... ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka