poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Piękna skóra - stres

Ten temat miałam poruszyć później, jednak w związku z zaistniałymi w moim życiu sytuacjami, tematyka stresu jest mi obecnie bliższa. A ma on ogromne znaczenie dla naszej skóry.

Bardzo mocno przestrzegam mojego tygodniowego rytuału dbania o moją cerę. Szczególnie zwracam uwagę na oczyszczanie. Jednak przy całej tej artylerii, jaką daję swojej skórze do walki ze wszystkim, co chce jej zaszkodzić, praktycznie nie mam szans w starciu ze stresem. Wszystko zależy również od siły stresu i czasu jego trwania. Wystarczy silny stres trwający przez kilka-kilkanaście godzin i już do moich drzwi dzwonią niechciani goście - państwo Pryszcz, pani Skóra Starowyglądająca i pan Bez Blask. Stres o mniejszej mocy działa słabiej, ale gdy jest długotrwały, daje takie same efekty co silny stres. A już najgorzej, gdy stres połączymy z małą ilością snu, dużą ilością cukru i wypalonego tytoniu (to trzecie całe szczęście mnie nie dotyczy) i ubogą dietą. Koszmar. Nawet najlepszy podkład Ci wtedy nie pomaga, wierz mi.
Dlaczego stres ma tak ogromny wpływ na naszą skórę? Kiedy się stresujemy, całe nasze ciało jest w stanie najwyższej gotowości. Wszystkie procesy podporządkowują się pod ten stres, żeby pomóc Ci przetrwać sytuację, w której się znajdujesz. Może to być sesja, matura, ciężki okres w pracy połączony z dużą ilością roboty w domu, rozstanie z chłopakiem... A nawet przeziębienie, choroba, uderzenie się o coś, co sprawia później ból. Wzrasta wtedy poziom adrenaliny i kortyzolu. Są to tzw. hormony stresu, ale ja bym je nawet nazwała hormonami przetrwania, bo to głównie one napędzają Twoje ciało do przetrwania trudnego okresu w życiu. Niestety to powoduje, że wszystkie procesy w organizmie są tak nastawione na to przetrwanie, że procesy ochronne skóry słabną, tak samo jak przeciwdziałanie stanom zapalnym kryjącym się gdzieś tam w środku, a również wzrasta nadwrażliwość na pewne czynniki. Ponadto działanie tych hormonów, szczególnie kortyzolu, wzmaga produkcję sebum, a stąd biorą się oczywiście pryszcze. Dlatego też nie warto przejmować się nadmiernie tym, czy dobrze wyglądasz przed jakimś wielkim wyjściem, bo może Cię spotkać niemiła niespodzianka ;)
Poszukaj w swoim otoczeniu, w internecie (koniecznie unikaj tutaj zdjęć z retuszem!) czy telewizji ludzi, którzy mają stresujące życie, którzy są zabiegani, nie mają czasu na zadbanie o ich spokój ducha. Jak myślisz, dlaczego prezydenci pod koniec kadencji wyglądają o wiele starzej niż na jej początku? Dlaczego Twoja mama na zdjęciach zdaje się starzeć szybciej niż w rzeczywistości? Dlaczego Twoja przyjaciółka, która pracuje całymi dniami, rzadko znajduje dla Ciebie i samej siebie czas, wydaje się być taka szara i starsza niż wskazuje na to jej wiek? I, w końcu, dlaczego Ty z niezadowoleniem spoglądasz w lustro, bo wyglądasz z dnia na dzień marniej? Bo stres. Przede wszystkim stres. Największy zabójca Twojej młodości.

Jaka jest nasza broń przeciwko stresowi? Panowanie nad nim. Najlepiej starać się unikać sytuacji stresujących, ale wiadomo, nie jest to w pełni możliwe. Ale pierwsze, co możesz zrobić, to zwolnić. Zatrzymaj się. Na chwilę. Daj sobie odpocząć, wyśpij się, zjedz pełnowartościowy, domowy posiłek. Uwierz mi, że lepiej będziesz funkcjonować, jeśli się chociaż trochę rozluźnisz. Postaraj się każdego dnia znaleźć chociażby pół godziny dla siebie. Możesz wtedy poczytać książkę, pokolorować coś, narysować, posłuchać muzyki z maseczką na twarzy, wziąć odprężającą kąpiel, wyjść na spacer, porozmawiać z kimś bliskim, porozciągać się... No, cokolwiek, co Cię nieco odpręży. Nawet może to być drzemka, jeśli jej potrzebujesz. Tutaj szczególnie odsyłam do postu Fitnesowni: klik, gdzie znajdziesz porady, jak się zrelaksować i tym samym zadbać o swój wewnętrzny spokój. Na tym aspekcie ona zna się lepiej niż ja ;)
Oczywiście nawet z tymi radami nie zawsze da się uniknąć sytuacji stresowych. Są momenty w życiu, gdy ziemia znika nam spod nóg i to całkowicie niespodziewanie. Niestety, takie momenty czasem trzeba zwyczajnie przetrwać, ewentualnie starać się złagodzić w miarę możliwości towarzyszący im stres. Bądź tego świadoma i nie stresuj się jeszcze bardziej, gdy wyskoczą Ci po egzaminie albo kłótni z kimś jakieś niechciane krostki ;) Ja również mam takie momenty, ostatnio miałam ich wiele i nie mogłam na nie nic poradzić. Przez co, niestety, moja "praca" nad skórą zdała się pójść na marne. Ale najważniejsze, by dalej tę skórę pielęgnować. Jeśli przestaniesz, efekty stresu będą jeszcze gorsze i dłużej będą się utrzymywać. A najlepiej, żebyś po największym szoku, jakiego dozna Twoje ciało, dała sobie czas na odpoczynek i relaksująco-regenerującą maseczkę. To może dać Twojej skórze solidnego kopa po tym ciężkim okresie.

I to, co chciałam powiedzieć na koniec. Po tym poście powinnaś też zdawać sobie sprawę, że Twoje problemy z pryszczami i, generalnie, ze skórą, niekoniecznie muszą być powodem posiadania tłustej cery lub jej zanieczyszczeniem. Mogą, ale nie muszą. Jeśli jesteś pewna, że dbasz o skórę należycie, a problem wyprysków nadal Ci dotkliwie doskwiera, zastanów się, czy nie powinnaś po prostu... zrelaksować się ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka